Close

Koszty obsługi długu lub o tym kto bogatemu zabroni

Dług długowi nierówny. Kredyt jest innym obciążeniem dla osoby majętnej niż dla ubogiej. Także na inny procent pożycza się bogaczowi, a na inny osobie biednej. Kusi aby powiedzieć, że ta sama zasada odnosi się do krajów, ale okazuje się, że stosowanie tej analogii do pożyczek zaciąganych przez państwa jest sporym nadużyciem.

Zacznijmy od tego, że koszty obsługi długu wcale nie są największe dla krajów najbardziej zadłużonych. Wynika to oczywiście z dużego zróżnicowania oprocentowania pożyczek jakie są zaciągane. Czyli tego na jaki procent instytucje finansowe gotowe są pożyczać państwom pieniądze. Nie jest łatwo doszukać się tutaj zależności, ponieważ ocena długoterminowego ryzyka problemów z wypłacalnością jest skrajnie trudna. 

Japonia może pożyczać pieniądze właściwie na właściwie zerowy procent. Niemcy obecnie na 0.4% a Polska na 3.3%.

Myślenie o oprocentowaniu pożyczki dla kraju jako o mierze ryzyka jest jednak błędne. Od czego zależy ta stopa? Przede wszystkim od tego jak duży jest oczekiwany wzrost gospodarczy (czyli ile można zarobić na kapitale w bardziej ryzykowny sposób) oraz jaki jest poziom inflacji. Tak tłumaczy się fakt, źe Stany Zjednoczone płacą za pożyczki znacznie większy procent (ich obligacje mają wyższą rentowność) niż kraje europejskie czy Japonia. Oczywiście jest w tym element związany z niepewnością. W próbie oceny takiego długoterminowego ryzyka pomagać mają m.in. agencje ratingowe (o których czasem się słyszy lub o nich czyta).

Co ciekawe, nie ma właściwie żadnej zależności pomiędzy tym jak duży jest dług per capita, a tym jak droga jest jego obsługa (na obie wartości patrzymy po przeliczeniu na dolary, użyliśmy skali logarytmicznej). Polska jest mniej więcej w środku, lekko na lewo. 

Czyli koszty obsługi długu nie są w Polsce wcale takie duże, choć płacimy więcej niż Czesi i niewiele mniej niż Niemcy. Bardzo duże zadłużenie ma kilka krajów UE (Irlandia, Włochy, Belgia). Koszt obsługi długu Stanów Zjednoczonych jest wysoki, ale warto pamiętać, że mogą one go, przynajmniej częściowo, w zniwelować ,,dodrukowując” więcej dolarów.


Krótka uwaga ekonomicznego laika

Podsumowując, oprocentowanie obligacji państwowych zależy od:

  • przewidywanego wzrostu PKB
  • inflacji
  • niepewności związanej z powyższymi (a więc także z ryzykiem niewypłacalności)

Bolesne dla kraju jest dopiero to, gdy ryzyko zaczyna być bardzo duże i gdy jego zobowiązania są w obcych walutach. Ostatecznie wszystko opiera się na zaufaniu, które trudno jest wyliczyć i ując w matematycznych równaniach. Dlatego opierania polityki na potrzebie pożyczania pieniędzy jest ryzykowne – państwo uzależnione od pożyczania może być zmuszone do robienia tego na coraz gorszych warunkach. Pełne załamanie tego zaufania prowadzi oczywiście do bankructwa i konsekwencji politycznych. Dlatego rządy będące w problemach finansowych odczuwają dużą pokusę ukrywania złego stanu finansów: od Jacques Neckera w przedrewolucyjnej Francji, po Grecję w XXI wieku. Prawdziwą tragedią nie jest zadłużenie, ale utrata wiary banków w możliwości jego spłaty.


I na koniec, tradycyjnie, zobaczmy anamorfozę, czyli wizualizację, w której powierzchnia obszarów zależy od wartości zmiennej, w naszym przypadku będzie to łączna kwota spłaty odsetek.

Ciekawe jest porównanie z mapą długu. Widać, że nadspodziewanie dużo płacą Brazylijczycy, a mało Japończycy. Dobrze można to zobaczyć na wizualizacji, w które powierzchnia na początku przeskalowana jest do wielkości długu i stopniowo przechodzi do kosztów jego obsługi.