Białe jest czarne, a czarne jest białe lub polityka po polsku

Rządy lewicowe zwykle charakteryzuje dążenie do zrównywania dochodów, podczas gdy prawica, a już na pewno liberalne partie, prowadzą politykę, która powoduje wzrost nierówności. Ale nie w Polsce…

Być może czytelnicy Szychty mieli okazję czytać książkę ,,To nie jest kraj dla pracowników” Rafała Wosia. Jeśli nie to gorąco polecam! Wyłania się z niej smutny obraz rynku pracy w Polsce. Dla mnie zwłaszcza w kontekście istnienia osób, całych regionów i grup społecznych, spychanych na margines, wyłączonych z podziału wzrostu gospodarczego. Jeszcze jedno zdanie i wpis stałby się publicystyczny :) Weźmy zatem dane. World inequality database zawiera informacje o zróżnicowaniu dochodów i bogactwa na świecie. Metodologia tego jak uzyskane zostały dane znajduje się tutaj. Miesiąc temu na profilu fejsbukowym Neuropa pojawiła się wizualizacja dotycząca tego jak poszczególne grupy społeczne (mierzone wielkością dochodu) skorzystały na transformacji ustrojowej.

https://www.facebook.com/neuropa/photos/a.818479011630977/2030580337087499/?type=3&theater

Ze względu na brak dostępności najnowszych danych, dotyczy ona okresu od 1989 do 2015. Na podstawie tego samego źródła danych, równie ciekawe jest porównanie jaki wpływ na zmiany przychodu miały poszczególne rządy. Ponieważ przez pierwsze 4 lata rządy zmieniał się bardzo często sprawdźmy jak miała się rzecz po roku 1993.

Co warto zapamiętać z powyższego wykresu?

  1. Rządy lewicowe powodowały wzrost nierówności
  2. Pierwsze rządy PiS (2005-2007) były najlepsze zarówno dla najbiedniejszych jak i najbogatszych
  3. Lata rządów PO były czasem najbardziej egalitarnego wzrostu dochodów po roku 1989

Nie należy zbyt mocno przywiązywać się do wartości na osi OY, mamy tam procentowy wzrost w całym okresie rządów, a przecież PiS rządził 2 lata, podczas gdy Platforma 8. Możemy go unormować do rocznego wzrostu. Ta miara także jest nieidealna, ponieważ koniunktura w Polsce jest zależna od sytuacji na rynkach światowych. Zatem nic dziwnego, że roczna stopa wzrostu dochodów po roku 2008 nie była bardzo wysoka. Nas jednak interesuje przede wszystkim czy wzrost był podobny w rożnych grupach zamożności.

Jeszcze lepiej widać tutaj różnice dynamiki zmiany dochodów za poszczególnych rządów. Rozwarstwienie społeczne najszybciej rosło na drugich rządów SLD (w latach 2001-2005) - połowa społeczeństwa była coraz uboższa, a druga połowa się bogaciła (w słabym tempie, ale jednak).

Uważny czytelnik zauważy, że osoby będące w grupie najbiedniejszych np. w roku 2007 mogły z niej się ,,wydostać” do roku 2015 i stać się klasą średnią. Słowem, nie porównujemy tutaj średniego wzrostu przychodu np. osób będących najbiedniejszymi, ale rozważamy co to oznaczą być w 10 procentach najbiedniejszych Polaków. Lub jeszcze inaczej: o ile lepiej/gorzej jest być wśród 10% najbiedniejszych w porównaniu do tego, co oznaczało bycie w grupie 10% najbiedniejszych kilka lat wcześniej. Choć skądinąd szanse na ,,przeskoczenie” do wyższej (innej) klasy społecznej są niezbyt duże.

Przyglądaliśmy się zmianie dochodów na wybranych, arbitralnie ustalonych, grupach. Sprawdźmy jeszcze bardziej granularne dane, a mianowicie po percentylach. Poniższa wizualizacja jest inspirowana wykresami Branko Milanovica (zresztą tak jak i cały dzisiejszy wpis).

https://twitter.com/BrankoMilan/status/1233633606343495682

Wykres przedstawia zależność wzrostu dochodu od percentyla dochodów. Czyli wartości dla 0 na osi OX odpowiadają temu o ile zmieniły się dochody najuboższego 1% społeczeństwa. I tak podczas rządów PiS zwiększyły się o 47%, za rządów PO o 22%, AWS o 16%. Natomiast za drugich rządów SLD zmniejszyły się o 28%, a za pierwszych o 46%.

Tak jak poprzednio możemy znormalizować zmianę przychodu liczbą lat u władzy danego ugrupowania.

Jak widać wzrost dochodów robi się w Polsce ,,ciekawy” dla skrajności. Środkowe 80% społeczeństwa bogaciło się równomiernie za wyjątkiem lat 2001-2005. Oczywiście nie należy wyciągać zbyt daleko idących wniosków na temat poszczególnych partii. Przecież rządy ,,dziedziczą” politykę gospodarczą po poprzednikach. Jednocześnie ewentualne reformy, które wprowadzają mogą obciążać konto kolejnej ekipy. Niemniej jednak, 4 lata rządów to czas, który można oceniać (a na pewno robią to wyborcy).

Podsumowując, wyłaniający się z danych obraz nierówności jest zaskakujący. Na podstawie dostępnych danych (do roku 2015), najbardziej egalitarna była partia określająca się jako gospodarczo liberalna (PO). Partie lewicowe prowadziły w Polsce politykę prowadzącą do zwiększenie nierówności dochodowych, co może tłumaczyć dlaczego zostały pozbawione swojej naturalnej bazy wyborców i zmarginalizowane. Ponieważ, z dużą dozą prawdopodobieństwa, górnemu 50% społeczeństwa dochody rosły także w ciągu ostatnich 4 lat, ma ono za sobą nieprzerwane 30 lat ich wzrostu. Zatem o ile komuś udawało się w tej grupie utrzymać, to może mieć przekonanie o swoistym ,,prawie natury” związanym z ciągłym podnoszeniem się stopy życiowej.